Osoby w kryzysie psychicznym, cierpiące np. na schizofrenię czy inne dole-gliwości o podłożu psychicznym, częściej są skłonne do aktów autoagresyw-nych. W takich sytuacjach agresja wynika z sytuacji i okoliczności w jakich znalazła się chorująca osoba a nie z jej charakteru czy celowego, uświado-
Mąż i żona rzadko posługują się tym samym językiem miłości. Zazwyczaj używamy swojego własnego języka i frustrujemy się, gdy nasz współmałżonek nie rozumie tego, co chcemy mu zakomunikować. Pragniemy, by okazywał nam miłość w ten sam sposób, o my, jednocześnie wysysając sygnały, których on/ona nie rozumie. Gary Chapman, znany amerykański psychoterapeuta, podpowiada, aby zacząć od słów. Im dłużej para jest ze sobą, tym bardziej dostrzega różnice i można to uznać za naturalny etap. Okazuje się, że macie odmienne podejście do wielu sprawi rozmaitych opinii tego, co w życiu jest najważniejsze. W zdrowym małżeństwie należy pracować nad tymi zróżnicowanymi perspektywami. Wcale nie musimy zgadzać się we wszystkich kwestiach, ale musimy znaleźć sposób na różnice, by nie zaczęły nas dzielić. Gary Champion, w swojej popularnej na całym świeci książce "5 języków miłości" wyjaśnia: "Jeśli zbiorniki na miłość są puste, pary zaczynają się kłócić i oddalać od siebie; w niektórych przypadkach może nawet dochodzić do agresji werbalnej i przemocy fizycznej. Gdy jednak zbiornik na miłość jest napełniony, tworzymy przyjazną atmosferę, w której szuka się wzajemnego zrozumienia, akceptuje się różnice i możliwe jest negocjowanie w sytuacjach problemowych. To, co pomaga parom stworzyć udany związek, to zaspokojenie emocjonalnych potrzeb miłości. Gary Chapman podpowiada 8 rzeczy, który należy zrobić, żeby związek zakwitł na Aby pamiętać o tym, ze wyrażana afirmatywne stanowią ojczyste języki miłości twojej żony/twojego męża, przyklej do lustra lub w innym miejscu, w którym będziesz ją codziennie widzieć, małą karteczkę i napisz: Słowa są ważne!2. Przez tydzień zapisuj wszystkie wyrażenia afirmatywne, jakie mówisz swojemu współmałżonkowi. W poniedziałek powiedziałem: - Przygotowałaś bardzo smaczne jedzenie. - Naprawdę dobrze w tym wyglądasz. - Dziękuję, że odebrałaś rzeczy z pralni. We wtorek powiedziałem: Może cię zdziwić to, jak dobrze (albo źle) posługujesz się wyrażeniami afirmatywnymi. 3. Postaw sobie za cel powiedzenie twojej żonie/twojemu mężowi innego komplementu każdego dnia przez miesiąc. Jeśli mówimy co dzień: „Miłego dnia”, partner może już tak do tego się przyzwyczaił, że tego nie słyszy. Można zapisywać komplementy, by ich nie powtarzać. 4. Gdy oglądasz coś w telewizji, czytasz, słuchasz rozmów osób trzecich, wyłapuj doceniające słowa, których używają inni. Zapisuj je sobie w notesie lub na nośniku elektronicznym. Co jakiś czas je czytaj i wybieraj te, których ty możesz sama użyć. Gdy zastosujesz któreś wyrażenie, zapisuj datę, kiedy to zrobiłeś. Twój notes może się stać księgą miłości. Pamiętaj – słowa są Napisz list miłosny albo notatkę, albo wypełnione miłością zdanie do swojej żony/swojego męża i wręcz je współmałżonkowi dyskretnie, albo uroczyście. Pewnego dnia być może znajdziesz swój list miłosny umieszczony w szczególnym Skomplementuj swoją żonę/swojego męża w towarzystwie przyjaciół lub teściów. Skorzystasz na tym podwójnie: twój współmałżonek będzie się czuł kochany, a teściowie poczują, że dobrze mieć takie zięcia lub Zastanów się nad dobrymi cechami żony/męża i powiedz, jak bardzo je cenisz. Prawdopodobnie druga strona postara się sprostać tej Powiedz swoim dzieciom, że ich ojciec lub matka jest świetny/świetna. Rób to, gdy twojego męża/twojej żony przy tym nie ma, a także w jego/jej obecności.
W ostatnim czasie głośno było o rzekomym kryzysie w ich związku, jednak Marta właśnie rozwiała wszelkie wątpliwości odnośnie ich relacji. wysłać do niego list, a ten zaprosił ją
Wszystko zaczęło się w 2011 roku. Pod koniec kwietnia dowiedziałam się, że jestem w ciąży z moim chłopakiem. Szybko zorganizowaliśmy ślub. Zaręczyliśmy się 18 maja, w dzień urodzin naszego Papieża. Pęd, sesja, choroba wpłynęły na to, że 1 czerwca poroniłam. Choć na początku nie byłam zachwycona ciążą, to gdy straciłam dziecko, nie potrafiłam się otrząsnąć. Po dwóch tygodniach wróciłam do pracy i biegu, by najważniejszy dzień mojego życia był perfekcyjny. Jeszcze zanim ślub się odbył, musiałam odbębnić wieczór panieński. Żony kolegów mojego męża zabrały mnie nad morze. Niestety w tej samej dyskotece spotkałam mojego narzeczonego. Krzyczał "ślubu nie będzie!". Po powrocie do domu musiałam przeprosić jego całą rodzinę za to, że pojechałam w to samo miejsce co on. Ostatni tydzień przed ślubem był dla mnie totalnym stresem. Nie martwilłam się już tym, jak będzie wyglądał ten dzień, tylko tym czy w ogóle mój ślub się odbędzie. Czułam się winna, choć tak naprawdę nic nie zrobiłam. Dzień po ślubie zamieszkaliśmy razem. Wtedy się zaczęło... Przez kilka pierwszych miesięcy było dobrze. Niestety problemy narastały z dnia na dzień, on wychodził często na picie, a ja zostawałam po godzinach w pracy. W końcu przestaliśmy się do siebie odzywać. Takie ciche dni były standardem. Mijaliśmy się, a o współżyciu i temacie dziecko w ogóle nie było mowy. Niestety przeze mnie, bo nie potrafiłam się uwolnić od ciągłych myśli o poronieniu. W 2012 roku pojechałam na rekolekcje. Tam usłyszałam o tym, jaki wpływ na dziecko ma chwila poczęcia. Powiedziałam sobie wtedy, że będę walczyć, by moje dziecko nie było tak strasznie poranione jak ja. W 2013 roku odbyłam kilka modlitw o uzdrowienie. Moje życie było w totalnej ciemności. Choć modliłam się, to nic nie czułam. Po prostu było to klepanie. Moja pierwsza modlitwa o uzdrowienie dotyczyła moich lęków. To był czas, gdy budziłam się z krzykiem w nocy, bo śniło mi się, że ktoś chce mnie zabić, widziałam czarną postać, która chodzi po przedpokoju albo stoi nade mną. Moje lęki były związane z alkoholizmem mojego ojca. Bałam się ciemności. Miałam destrukcyjne myśli. Wszystko wypłakałam i oddałam Jezusowi, który mnie mocno przytulił i okazał miłość ojcowską, której nigdy nie doświadczyłam od mojego taty. Nie wtajemniczałam męża w to, co się ze mną dzieje i w to co przeżywałam. Ogarnął mnie spokój, a on po moich modlitwach nocą przewracał się z boku na bok. Do św. Rity dotarłam dzięki mojej mamie. Modliłam się za jej wstawiennictwem o uratowanie mojego małeństwa. Nie chciałam rozwodu, ale wiedziałam że jest bardzo realny. Modliłam się z całą swoją wiarą, jaką miałam. Przeanalizowałam swoje zachowanie i męża. Przyszła w końcu noc wyjaśnień. Powoli zaczynało się wszystko układać. W tym samym roku kupiliśmy mieszkanie. Latem pojechałam do swojej pani ginekolog, która prowadziła pierwszą ciążę i oznajmiłam jej, że jesienią przyjdę do niej na potwierdzenie ciąży. Popukała się w głowę i powiedziała "Tobie będzie bardzo ciężko zajść w ciążę". Powiedziałam "zobaczymy". Moja mama mnie i męża zapisała na jednodniowe rekolekcje. To był przełom! Jechaliśmy sami samochodem i nagle zaczęliśmy się modlić. Łzy stanęły mi w gardle. Tak długo na to czekałam. Jesienią odbyła się w mojej parafii pierwsza msza o uzdrowienie. Poszliśmy do modlitwy wstawienniczej. Dwóch znajomych księży modliło się nad nami o poczęcie dziecka i pogłębienie relacji małżeńskich. Po chwili mieliśmy oboje spoczynek, po czym wstaliśmy. Trzęsłam się i płakałam. Prosiłam, by więcej nie było takiego strasznego kryzysu w naszym małżeństwie. Trzy tygodnie później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Przez cały czas oczekiwania córki przystępowaliśmy do komunii i uczestniczyliśmy w modlitwach cotygodniowych o uzdrowienie. Przez całą ciążę szukaliśmy imienia dla córki. Modliłam się o to, by Pan Bóg powiedział mi, jakie ma mieć imię. Przed cięciem cesarskim anestezjolog nie mógł wbić się do kręgosłupa. Położna mnie zapytała jakie imię wybrałam, odpowiedziałam że jeszcze nie mam. Spytała "a jakie ma pani wybrane?". Wymieniłam wszystkie. Po czym położna powiedziała "na tej sali są dwie Anny". Odpowiedziałam: "aha, to będzie trzecia". Po zakończonej cesarce, gdy wyjeżdżałam z windy, krzyczałam do męża "Anna Maria". Takie wybrał imię nasz dobry Ojciec. Gdy córka się urodziła, również razem modliliśmy się. To że wyszliśmy obronną ręką z kryzysu, zawdzięczam - opiekunce mojego małżeństwa.
Hasło do krzyżówki „kandydat na męża” w słowniku szaradzisty. W naszym leksykonie definicji krzyżówkowych dla wyrażenia kandydat na męża znajduje się prawie 21 definicji do krzyżówek. Definicje te zostały podzielone na 2 różne grupy znaczeniowe.
Drogi Mężczyzno, Piszę do Ciebie, byś mógł zrozumieć kilka ważnych spraw. Odwiedzam Twoja kobietę regularnie. Nawet nie wiesz kiedy przychodzę. To znaczy szybko się orientujesz, że coś z nią nie tak. Gdy jest ze mną, Ty przestajesz być najważniejszy. Ona nagle przestaje być sobą. Denerwuje ją sama Twoja obecność. To dlatego, że ja jestem z nią. Wiedz o tym, że póki co, nie odpuszczę. Będę z nią czy to Ci się podoba czy nie. Co ja gadam. Oczywiście, że Ci się nie podoba. Przecież odmieniam ją nie do poznania. Stajesz się nagle jej wrogiem. Jak na dłoni widać, że gdy ja się pojawiam, Ty powinieneś zniknąć. A przynajmniej trzymać się z dala. Poza mną świata nie widzi. Kiedy do cholery wreszcie to zrozumiesz?! Kiedy JA jestem to JA dyktuje warunki. Ty usuń się w cień. Możesz próbować rozmawiać z nią. I tak skończy się to awanturą. Jestem częścią jej życia. Musisz to zaakceptować. Jesteśmy w tym razem. Ja, Ty, ona i reszta świata. Pogódź się z tym, że gdy się pojawiam, to nie ma takiej rzeczy, która by jej nie irytowała. Jestem w centrum jej uwagi. Nie możesz się mnie pozbyć. Pojawiam się i znikam, a Tobie pozostaje biernie się przyglądać, jak powoli zajmuję myśli i ciało Twojej kobiety. Myślisz, że możesz ze mną wygrać? Próbuj. Czekoladki, kwiatki, czułe słówka. Wszystko na nic. Mam nad nią władzę absolutną. Potem znikam, by znowu się pojawić i uprzykrzyć Ci życie. Rozumiesz już? To ja. PMS. Nie rozumiesz? Stan napięcia przedmiesiączkowego. Pozdrawiam serdecznie chłopie! Bądź dzielny!
Kolejny dzień Międzynarodowych Zawodów przez Przeszkody CSIO5*Sopot 2018🐎🐎🐎🐎 Pachnie wakacjami .Kupilam dzisiaj sznur bursztynów ,które @ostaszewskamaja_official,dostala od jej ,mojego męża w „Koniu Trojańskim”rez.J.Machulski.Beda pasowały do tej pięknej sukienki @stellamccartney:) ️
Droga Żono, Piszę do Ciebie list, który powinnaś otrzymać jakieś dziesięć lat temu. Piszę go siedząc wygodnie przy biurku, przy akompaniamencie snującej się leniwie z głośników muzyki, słysząc jak nasza córka bawi się z psem w swoim pokoju. Czy potraktowałabyś taki list poważnie? Czy sam na Twoim miejscu umiałbym bezkrytycznie przyjąć takie rady? Czy może skończyłoby się to krótkim „przecież wiem”, by szybko o tym zapomnieć? Wszelkie rady rady babć, rodziców czy nawet bardziej doświadczonych rodziców, zawsze wydają się nam przecież tak banalne! Że co, ja nie wiem? Mnie ktoś pouczać będzie? Wiem co przeszłaś, wiem że nie było jak na amerykańskich filmach. Wydaje się to pewnie niemożliwe, jednak po tylu latach, to wszystko wygląda zupełnie inaczej. Co więcej, da się to wspominać na swój absurdalny, ale jednak miły sposób. Zabrzmi to jak największy banał, ale musisz pamiętać, że większość z nas twierdzi, że życie go wyjątkowo doświadcza. Czemu akurat ja? Dlaczego my? Gdzie ta sprawiedliwość? Znasz to? Zapewne wypowiesz te słowa jeszcze nieraz. Jednak nieważne czy to choroby, kłopoty finansowe, brak męża przy porodzie czy nie ten kolor włosów u dziecka. Każdy ma na co narzekać, każdy jeśli chce znajdzie sobie powód do zmartwień. A Ty? Ty masz kobieto same powody do uśmiechu! Zanim zaczniesz się oburzać i stwierdzisz, że zwariowałem, pomyśl o tym co masz. Brzmi jakbym postanowił zostać jednym z mistrzów rozwoju osobistego? Wszystko zależy od naszego podejścia, od nastawienia i tego jak otaczającą nas rzeczywistość interpretujemy. Pamiętasz, gdy pierwszy raz zdziwiłaś się, że w mocno stresującej sytuacji ja zachowałem się jakby nic się nie działo? Nawet mi się dostało od Ciebie, że się tym zupełnie nie interesuję. Zawsze powtarzałem i powtarzać będę przez następne lata, że „po co się denerwować, skoro nie mam na to wpływu”. Nie czekaj, zaufaj mi, zaoszczędzisz tym sposobem wiele nerwów i wylanych łez. Pamiętasz, gdy ocknęliśmy się tuż po narodzinach córki, że przecież nie mamy aparatu, żeby zrobić pierwsze zdjęcie w szpitalu? Tak, to wtedy zaczęła się nasza przygoda z fotografią. Od pierwszego lepszego kupionego w biegu kompaktu. Od tego momentu minąć musiało kilka tysięcy zdjęć, abyś zrozumiała, że nie każdy kadr, nie każda poza czy każdy uśmiech muszą być idealne. Zawsze patrząc na zdjęcie tuż po jego zrobieniu patrzyłaś na siebie i wymieniałaś co jest źle i dlaczego powinienem je skasować. Całe szczęście, że nie zawsze Cię słuchałem. Uwierz mi, po kilku latach, zobaczysz na zdjęciu tylko to co najpiękniejsze. Zdjęciach całej rodziny, każdego z osobna i wszystkich razem – to takie ważne. Mogłabym uchronić Cię przed wieloma drobnymi błędami, jednak to nic w porównaniu z nauką na własnych błędach. Oczywiście wiem to po sobie i widzę, jak działa u Ciebie. Natomiast powinnaś pamiętać o jednym: otóż Twoja matczyna intuicja nieraz będzie właśnie tym głosem, któremu powinnaś zaufać. Nie to co wyczytasz w Internecie, nie to co ktoś poradzi Ci na forum dla młodych mam. Od rozwiewania wątpliwości są specjaliści, a nie internetowi magowie. Jeśli już jesteśmy przy lekarzach…Nieraz Twój wiek, Twój wygląd i Twój głos, pozwolą komuś pochopnie Cię ocenić. Będą chcieli być górą, dać Ci do zrozumienia, że sobie nie radzisz. Pamiętaj, nie musisz nikomu nic udowadniać. Tworzysz swoją historię! Masz w końcu kochającą rodzinę, kogo kochać i o kogo dbać, a to działa w dwie strony. Znam Twoje marzenia. Te o których śnisz już teraz i te, które dopiero kiełkują w Twojej głowie. Recepta na nie jest prosta. Zastanów się, czy to tylko marzenie, czy może Twoje cele. Marzeniami nie daj sobie zaprzątać zbytnio głowy, bo kiedyś obrócą się przeciwko Tobie. Wiem, byłem tam, widziałem. Natomiast jeśli coś jest Twoim celem, to musisz po prostu działać. Nie czekać na odpowiedni moment, nie szukać wymówek czy wyliczać kolejnych przeszkód. Robisz pierwszy krok, od razu, natychmiast. Prawdopodobnie teraz na Twoich rękach lub w wózku tuż obok, jest ona, najcudowniejsze dziecko jakie mogłaś sobie kiedykolwiek wymarzyć. Niebawem pewnie wrócę z pracy… a może już jestem? Pamiętam dobrze jak chodziłem do pracy na 4 rano, żeby później mieć więcej czasu dla Was, a później jeszcze pracować w domu. Tyle razy mówiłaś mi, że całe życie marzyłaś o takim mężu i o takim ojcu dla swojego dziecka. Pewnie nie powinienem tego mówić, ale po 10 latach będziesz wciąż powtarzać to samo. Tak, ja i nasza córka, od początku mówiłaś, że jesteśmy jak dwie krople wody. Nie wiem czy to do końca dobrze, ale nasze charaktery też poszły w parze. W tych naszych szaleństwach, które skrętnie skrywamy pod introwertycznymi powłokami, będziesz musiała być tym głosem rozsądku… Jednak nie daj się rozsądkowi zbytnio sprowadzać na ziemię! Daj się ponieść, powiedź „tak”, nawet w ciemno, zamiast asekuracyjnego i bezpiecznego „nie” lub „może innym razem”. Zaufaj tej dziecięcej ciekawości świata, nawet jeśli to dziecko przemawia moim głosem. To list zarówno do Ciebie zarówno wtedy, jak i teraz. Do Ciebie siedzącej teraz niedaleko mnie na kanapie, czytającej książkę i nieświadomej powstawania tego listu. To też list, który można… a nawet trzeba, podać dalej! To list do każdej mamy, a i u taty się nie zmarnuje. Daleki od złotych rad, o których zapomina się już na drugi dzień. Pełen natomiast wzruszenia, spokoju i wiary. Czy to znaczy, że teraz jest aż tak bajkowo? Tak filmowo jak w plastikowej amerykańskiej komedii? Oczywiście, że nie. Mimo iż nie warto żyć przeszłością, to powinnyśmy raz na jakiś czas zerknąć za siebie, delikatnie obrócić głowę i przez ramię popatrzeć na to co już w życiu przeszłyśmy. Wniosek jest tylko jeden, najważniejszy. Nic w życiu nie dzieje się przypadkowo, a życia szkoda, gdy chce się je tylko przeżyć. Adrian Karolina: bluzka – born2be Nikola: sukienka – Mouse in a house | kapelusz – Zara Home
Ida Nowakowska o kryzysie męża. „Przez miesiąc nawet łyka alkoholu nie wypił”. Wyjaśniła, co dzieje się z Jackiem
Duszpasterstwo małżonków w kryzysie Pierwszym celem duszpasterstwa małżonków w kryzysie jest pomaganie im, by szukali rozwiązań zgodnych ze złożoną przed Bogiem przysięgą i by nie wikłali innych osób w grzechy nieczyste. Los doczesny ludzi najbardziej zależy od tego, co dzieje się między mężczyzną i kobietą, a zwłaszcza między mężem i żoną, a w konsekwencji między rodzicami a dziećmi. To właśnie dlatego pierwsze polecenie Boga dotyczy małżeństwa i rodziny: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1, 28). Każda forma duszpasterstwa powinna odwoływać się do tego pierwszego polecenia Stwórcy. Głównym celem duszpasterstwa dzieci, młodzieży i narzeczonych jest przygotowanie do miłości małżeńskiej i rodzicielskiej oraz ochrona przed wszystkim, co oddala od Boga lub niszczy wolność do dobra, czystość, uczciwość, świętość. Z kolei celem duszpasterstwa małżonków jest pomaganie im, by trwali we wzajemnej miłości aż do śmierci i by nie niszczyli swojej płodności (na przykład poprzez antykoncepcję, nieodpowiedzialny tryb życia czy odkładanie rodzicielstwa na późniejsze lata). Pierwsze sygnałyIstotnym elementem przygotowania narzeczonych do sakramentu małżeństwa jest wyjaśnianie im, jakie są przejawy początku kryzysu małżonków. Im wcześniej bowiem dostrzeżemy oznaki pojawiającego się kryzysu w relacji mąż-żona, tym łatwiej jest ów kryzys przezwyciężyć. Istnieją trzy znaki, sygnalizujące kryzys, które powinny stać się sygnałem alarmowym. Pierwszy przejaw kryzysu ma miejsce wtedy, gdy któreś z małżonków przestaje okazywać miłość, czułość i wsparcie. Małżonkowie ślubują przecież, że będę kochać tę drugą osobę, a nie że jedynie powstrzymają się od wyrządzania jej krzywdy. Drugim znakiem kryzysu małżonków jest brak miłości do dzieci i/lub zaniedbanie ich katolickiego wychowania. Małżonkowie ślubują bowiem, że będą kochać swoje dzieci i że wychowają je zgodnie z Ewangelią. Trzecim znakiem, który sygnalizuje początek kryzysu, jest zaniedbywanie przez któregoś z małżonków więzi z Bogiem, gdyż mąż i żona publicznie przyrzekli, że będą szukać u Boga pomocy w wypełnianiu przysięgi małżeńskiej. Zadaniem duszpasterzy jest pomaganie małżonkom, by w obliczu powyższych znaków kryzysu otwarcie rozmawiali o tym ze sobą oraz z pomocą Boga i kompetentnych ludzi pokonali swoje - pomimo pomocy duszpasterzy w stanowczym reagowaniu męża czy żony na pierwsze znaki kryzysu współmałżonka - dochodzi do eskalacji tegoż kryzysu, wtedy potrzebna jest długofalowa pomoc duszpasterska, by kryzys ten nie doprowadził do całkowitej destrukcji rodziny i/czy do popadania małżonków w grzechy nieczyste oraz do wikłania się w sytuacje bez wyjścia. Sytuacje kryzysoweJedna z najczęstszych sytuacji kryzysowych w małżeństwie ma miejsce wtedy, gdy jedno z małżonków (częściej mąż) popada w uzależnienia, które sprawiają, że zaczyna on drastycznie krzywdzić samego siebie, małżonka i dzieci (na przykład na skutek alkoholizmu, narkomanii, erotomanii czy hazardu). W takiej sytuacji zadaniem duszpasterza jest pomaganie krzywdzonemu małżonkowi i dzieciom w skutecznej obronie przed krzywdzicielem – do wezwania policji, sprawy sądowej, a w ostateczności do separacji małżeńskiej włącznie. Krzywdzony małżonek ma prawo zdecydować się także na separację cywilną, a nawet na rozwód, jeśli w danej sytuacji jest to warunek skutecznej obrony przed przemocą czy wyegzekwowania alimentów. Obowiązkiem duszpasterza jest przypominanie, że krzywdzony małżonek ma prawo do obrony, ale nie ma prawa do łamania własnej przysięgi małżeńskiej. Nie ma zatem prawa do zdradzania małżonka, który przeżywa kryzys i który stał się krzywdzicielem, zamiast z typowych form kryzysu ma miejsce wtedy, gdy jeden z małżonków zaczyna prowadzić podwójne życie i dopuszcza się zdrady, mimo że sam przyznaje, iż nie miał niczego do zarzucenia żonie czy mężowi. W takiej sytuacji duszpasterz powinien wspierać zdradzonego i skrzywdzonego małżonka, zwłaszcza poprzez tworzenie grup formacyjnych dla małżonków opuszczonych, by mieli siłę po katolicku wychowywać dzieci i trwać w wierności małżeńskiej. Z kolei tego, kto odszedł i zdradził, ksiądz powinien mobilizować do radykalnego nawrócenia, do rozstania się z kochanką/kochankiem oraz do powrotu do swoich z typowych form kryzysu ma miejsce wtedy, gdy jedno z małżonków staje się psychicznym czy duchowym dręczycielem współmałżonka. Przykładem może być sytuacja, w której żona okazuje się skrajnie niedojrzała emocjonalnie i zadręcza męża swoimi przeżyciami, albo skupia się wyłącznie na dzieciach, całkowicie zaniedbując więzi z mężem. W tej sytuacji – podobnie jak w poprzednich – zadaniem duszpasterza jest wyjaśnianie, że krzywdzony małżonek ma prawo do obrony, do separacji małżeńskiej włącznie, ale nie ma prawa do łamania własnej przysięgi i do wchodzenia w związki cudzołożne. W katolickim małżeństwie obowiązuje zasada: „to, że kocham ciebie, nie daje ci prawa, byś mnie krzywdził.” Wynika ona z faktu, że Jezus uczy nas miłości nie tylko ofiarnej, ale też mądrej, która nie może być mylona z naiwnością, podporządkowaniem się złu czy z tworzeniem komuś komfortu błądzenia. Obrońca małżeństwDuszpasterstwo małżonków w kryzysie, prowadzone zgodnie z zasadami Ewangelii, ma chronić małżonków przed najbardziej skrajnymi formami kryzysu, jakim jest nie tylko rozpad małżeństwa i rodziny, lecz wikłanie się jednego czy obojga małżonków w grzechy nieczyste i/czy w związki z trzecimi osobami. Obowiązkiem kapłana jest wyjaśniać, że w świetle Ewangelii istnieje radykalna różnica między sytuacją małżonków, którzy z uzasadnionych powodów żyją w separacji i mogą przystępować do Komunii Świętej, a sytuacją małżonków, którzy uwikłali inne osoby w związki cudzołożne ze wszystkimi tego konsekwencjami, w tym z dramatycznymi konsekwencjami dla dzieci ślubnych i dla dzieci nieślubnych. Kapłan wierny powołaniu jest największym na tej ziemi obrońcą małżeństw i rodzin oraz obrońcą tych, którzy są krzywdzeni i trwają w wierności małżeńskiej także wtedy, gdy współmałżonek odchodzi i zdradza. Trzeba strzec się stawiania sprawy na głowie, czyli zaczynania od tworzenia grup duszpasterskich dla małżonków, którzy uwikłali siebie i innych ludzi w związki cudzołożne i w znacznym stopniu zablokowali sobie możliwość pokonania kryzysu małżeńskiego. Duszpasterstwo małżonków w kryzysie nie może być zorganizowane w taki sposób, by stwarzało choćby pozory, że daje komuś komfort trwania w cudzołóstwie, lub że bardziej interesuje się losem krzywdzicieli niż losem osób krzywdzonych. Ksiądz jest urzędowym świadkiem przysięgi małżeńskiej, którą składają sobie narzeczeni. Jeśli nie broni stanowczo krzywdzonego małżonka oraz krzywdzonych dzieci lub jeśli równie stanowczo nie mobilizuje do nawrócenia małżonka żyjącego w związku cudzołożnym, to staje się świadkiem wiarołomnym. Mądre i uczciweKażda sytuacja małżonków w kryzysie jest inna. Rzadko jest tak, że za kryzys odpowiada wyłącznie mąż czy żona. Zwykle – chociaż w różnym stopniu – za kryzys odpowiadają obydwoje małżonkowie. Czasem jedno z nich jest w sumieniu pewne, że ich małżeństwo jest nieważne, ale nie ma możliwości, by udowodnić to w sądzie biskupim. Kapłani powinni uwzględniać owo zróżnicowanie sytuacji oraz pamiętać o tym, że oceny co do winy moralnej danej osoby mogą dokonywać wyłącznie w konfesjonale, gdy ta osoba odsłania nie tylko swoje czyny, lecz także swoje motywy działania, swój stopień znajomości zasad moralnych i obliczu każdego kryzysu małżonków ksiądz ma przypominać, że Kościół nigdy nie zaakceptuje rozwodów, bo respektuje wolę Jezusa (por. Mt 19,3-12) i poważnie traktuje człowieka, który składa przysięgę miłości aż do śmierci. Z drugiej strony duszpasterz wierny Ewangelii przypomina, że Kościół daje prawo małżonkowi do skutecznej obrony – do separacji włącznie – gdyż równie poważnie, jak przysięgę małżeńską, traktuje cierpienia krzywdzonej żony czy krzywdzonego męża, a także cierpienia krzywdzonych dzieci. Podstawą duszpasterstwa małżeństw w kryzysie jest stosowanie ewangelicznej zasady, że prawda nas wyzwoli i że Jezus proponuje nam wyłącznie rozwiązania mądre i uczciwe, czyli zgodne z przysięgą, jaką każde z małżonków złożyło przed Bogiem. Tekst ks. Marek Dziewiecki Artykuł jest zwiastunem tematu, który będzie poruszony w czwartym numerze kwartalnika „Okno wiary”?
3MW1U. wpfl9njfpz.pages.dev/365wpfl9njfpz.pages.dev/329wpfl9njfpz.pages.dev/359wpfl9njfpz.pages.dev/313wpfl9njfpz.pages.dev/85wpfl9njfpz.pages.dev/49wpfl9njfpz.pages.dev/167wpfl9njfpz.pages.dev/199wpfl9njfpz.pages.dev/192
list do męża w kryzysie